W tej części cyklu skupiamy się na temacie:
Stan techniczny nieruchomości – co widać, a co bywa ukryte?
O ile stan prawny to fundament formalny, o tyle stan techniczny decyduje o tym, czy w nowym domu będzie się dobrze żyło – i ile pieniędzy pochłonie on już na starcie. Kupujący często zastanawiają się: „Czy ta nieruchomość nie ma wad, które ujawnią się dopiero po zakupie?”. Obawa, że kupujemy „kota w worku”, a świeża farba na ścianach to tylko makijaż ukrywający problemy, jest w pełni uzasadniona.
Na co musisz zwrócić uwagę, zanim emocje wezmą górę?
„Home Staging” czy maskowanie wad?
Pierwsze wrażenie jest najważniejsze, ale bywa mylące. Pięknie urządzone wnętrze, zapach kawy i świeże kwiaty to standardowe zabiegi marketingowe. Twoim zadaniem jest zajrzeć głębiej. Największe obawy kupujących – i słusznie – budzą kwestie, których naprawa jest kosztowna i uciążliwa:
- Zawilgocenia i grzyb: Często ukryte za szafami, nowymi tapetami lub świeżo pomalowanym fragmentem ściany (jeśli widzisz, że jedna ściana jest jaśniejsza od innych – bądź czujny!).
- Problemy z instalacjami: W starym budownictwie aluminiowa instalacja elektryczna czy żeliwne rury kanalizacyjne to „tykająca bomba”, która prędzej czy później będzie wymagała kucia ścian.
- Nieszczelności i mostki termiczne: Nieszczelne okna czy źle ocieplony dach to gwarancja wysokich rachunków za ogrzewanie zimą.
Audyt techniczny – fanaberia czy konieczność?
Czasy, w których kupowało się mieszkanie „na oko”, mijają. Coraz więcej klientów decyduje się na audyt techniczny lub inspekcję przeprowadzaną przez inżyniera czy budowlańca. To szczególnie ważne przy zakupie:
- Domu z rynku wtórnego – gdzie koszty naprawy dachu czy fundamentów idą w dziesiątki tysięcy złotych.
- Mieszkania w kamienicy – gdzie stropy i piony wodno-kanalizacyjne mogą być w fatalnym stanie.
Koszt takiej usługi jest ułamkiem ceny nieruchomości, a raport z inspekcji może być świetnym argumentem do negocjacji ceny, jeśli wykryte zostaną usterki!
O co zapytać sprzedającego? (Lista pytań)
Nie bój się zadawać trudnych pytań. Odpowiedzi sprzedającego (lub ich brak) mogą wiele zdradzić. Warto zapytać o to:
- Kiedy przeprowadzano ostatnie remonty? Jeśli 10 lat temu, a mieszkanie wygląda jak nowe – coś może być nie tak.
- Jaki był ich zakres? Czy wymieniono instalację elektryczną w całości, czy tylko gniazdka na nowe? Czy gładzie położono na stare tynki?
- Kto wykonywał modernizacje? Czy była to profesjonalna firma z fakturą i gwarancją, czy „szwagier po godzinach”?
Co widać, a co bywa ukryte?
Pamiętaj, że o ile krzywą podłogę czy pękniętą płytkę zauważysz sam, o tyle błędy konstrukcyjne, słabe ciśnienie wody w rurach czy niedrożną wentylację (sprawdź, czy kratka wentylacyjna faktycznie „ciągnie”!) łatwo przeoczyć podczas 15-minutowej wizyty.
Boisz się, że emocje przysłonią Ci trzeźwy osąd i kupisz „skarbonkę bez dna”? Doświadczony pośrednik to Twoja pierwsza linia obrony. Oglądamy setki nieruchomości rocznie i wiemy, gdzie zajrzeć i o co zapytać, by wykryć potencjalne miny. Współpracujemy też z zaufanymi audytorami. Skontaktuj się z nami, a pomożemy Ci ocenić, czy Twoje wymarzone M jest warte swojej ceny.

